Tylko, że te cuda nie zdarzają się same… Nie ma tak, że nagle coś się samo zdziewa, nie stoi za rogiem Anioł z Bogiem i spełniają nasze marzenia czy dokonują zmian w naszym życiu.
Magia życia i cuda przychodzą wraz ze świadomością i zrozumieniem nas samych. Wraz z konfrontacją i zrozumieniem tego co jest w nas zapisane. Przychodzi kiedy zaczynamy nad tym pracować, kiedy zaczynamy to uwalniać. Kiedy jesteśmy na to gotowi.
Potrzeba nam ROZPOZNANIA, OCENY, PEWNOŚCI CO DO ZMIANY i DZIAŁANIA.
Kiedyś jak miałam 18 lat i zrobiłam prawko mój tata zabrał mnie na przejażdżkę moim „nowym – starym” maluchem, żeby sprawdzić czy potrafię poruszać się bezpiecznie po drodze. Z młodym kierowcą nigdy nic nie wiadomo Jedziemy jakąś poboczną drogą i zaczynam wyprzedzać ciężarówkę. Zawahałam się. Tata popatrzył na mnie i powiedział:
„Jeśli zdecydowałaś się wyprzedzać, to nie możesz się wahać. Rozpoznajesz dystans, oceniasz odległość i podejmujesz decyzję. A potem, rura i do przodu! Tutaj nie ma miejsca na wahanie, bo to chodzi o Twoje życie”.
To ważna dla mnie rada. Stosuję ją przez całe życie. I nie tylko jeśli chodzi o wyprzedzanie.
Bo jeśli chcemy magii i cudownych w życiu chwil to nie ma co się wahać, nie ma na co czekać, nikt nie podejmie za Ciebie decyzji, nie oceni szans i zagrożeń, nie zredukuje biegu, nie wciśnie gazu do dechy. Bo to Ty siedzisz za kierownicą swojego życia.
A mistrzem kierownicy nie stajesz się wtedy kiedy nie trenujesz tylko wtedy kiedy systematycznie wsiadasz za kierownicę i konsekwentnie dzień po dniu podejmujesz decyzje w zgodzie ze sobą nawet jeśli czasami trzeba zaryzykować.
Życzę Wam Świąt pełnych cudów, które płyną z Waszej gotowości i sprawczości, magii, która wypływa z dziecięcej radości i tak po prostu z samego faktu, że jesteśmy.
A w Nowym Roku – wsiadaj za kierownicę swojego życia – rura i do przodu!
Z miłością


